Przestań jedynie marzyć o gęstych włosach, czesz się!

Rate this post

jaskiniowiec i grzebienMarzenia to za mało, ale bez obaw, nie mam zamiaru namawiać cię do zakupu mojego ulubionego wyczesanego* urządzenia**, chcę dziś zwrócić twoją uwagę na czesanie jako formę masażu. Masaże mają ogromny wpływ na kondycję skóry na głowie i na kondycję mieszków włosowych, a co za tym idzie – wpływają też na kondycję włosów.

Nie bez powodu jako ilustracji dla tego postu użyłem wizerunku jaskiniowca zastanawiającego się nad zastosowaniem grzebienia. Jaskiniowcy najprawdopodobniej byli bujnie owłosieni, bujniej niż my. Czy łysieli? Nie wiadomo, ale nawet jeśli to raczej nie tak nagminnie jak człowiek współczesny i przypuszczam, że nie musieli się martwić o kondycję włosów, bo skórę głowy masowali na co dzień.

Jak? Idę o zakład, że musieli się często czochrać. Mówię to całkiem serio i świadomie. Pasożyty, czy zanieczyszczenia na pewno dawały im się we znaki, a co człowiek robi (tzn. współczesny człowiek stara się tego nie robić, bo to bardzo nieładnie), jak go swędzi głowa? Drapie się. Tak robił zawsze. A czym jest drapanie? Masażem. Myślę, że swego rodzaju masażem mogło być też iskanie – do dziś praktykowane wśród niecywilizowanych ludów w różnych dziczach tego świata.

Może więc czochrając się i iskając, jaskiniowiec dbał o włosy lepiej niż późniejsze pokolenia?

Heh, trochę to naciągane, wiem, ale daje do myślenia, tym bardziej że…

Włosy wypadają – unikam grzebienia

Tym bardziej, że wiele osób, które mają słabe i wypadające włosy stara się ich nie ruszać – nie tyka skóry głowy, chyba że podczas mycia, i to delikutaśnie z obawy o to, że każde czesanie pozbawi je kolejnych włosów.

Sam tak miałem. Jak zaobserwowałem początki łysienia, bałem się nawet mycia głowy, bo wydawało mi się, że po każdym myciu połowa moich włosów spływa wraz z wodą do odpływu w wannie.

Czesanie? Też masakra, w stan bliski totalnego załamania wpadałem nawet wtedy, gdy na grzebieniu zostawały dwa – trzy włosy.

Tia, jak nie myłem i nie czesałem, włosy wydawały się trzymać – kurz i łój je trzymał, bo cóż by innego?

No, ale zacząłem się dokształcać i stwierdziłem, że te obawy są chyba trochę głupie. Dziś myślę wręcz, że idiotyczne, bo przecież:

ZA KONDYCJĘ WŁOSÓW ODPOWIADA KONDYCJA MIESZKÓW WŁOSOWYCH,

A MIESZKI WŁOSOWE SĄ MOCNE JEDYNIE WTEDY,

GDY OTRZYMUJĄ POTRZEBNE SKŁADNIKI ODŻYWCZE.

TE SKŁADNIKI DOCIERAJĄ DO WŁOSÓW WRAZ Z KRWIĄ,

A MASAŻ I CZESANIE POBUDZAJĄ KRĄŻENIE KRWI,

PRZEZ CO MIESZKI MAJĄ SIĘ DUŻO LEPIEJ.

 Przepraszam, musiałem to „wykrzyczeć”, żeby było zauważalne.

Kluczowe jest krążenie

Tak moi drodzy, jak przekonuje przykład minoxidilu, który poprawia ukrwienie mieszków włosowych i jest bodaj jednym z najskuteczniejszych leków na łysienie, krążenie krwi w obrębie mieszków jest kluczowe.

Dobrze dokarmiony, powiedziałbym „wypasiony” składnikami odżywczymi i tlenem mieszek nie będzie aż tak podatny na zgubne działanie hormonów (DHT) jak mieszek niedożywiony, wychuchany i taki, co to „bojam się go dotknąć, bo wyrzuci włosa i nie wyprodukuje nowego”.

Skórę głowy można masować na różne sposoby, ważne by robić to w miarę delikatnie tj. tak, żeby jej nie uszkodzić mechanicznie (np. zadrapać paznokciami lub twardą szczotką). Ważne też, by robić to regularnie, wtedy pobudzimy krążenie, a mieszki dostaną to, czego im trzeba do produkcji włosów.

O tym, jak masować głowę pisał nie będę, jest sporo literatury w sieci, choćby na WieszJak.pl <KLIK> napisano nie tylko o masażu, ale i szczotkowaniu / czesaniu włosów.

Chwila moment, a włosy nie będą mi się przetłuszczać?

Przy okazji masażu i szczotkowania pojawiają się pewne zastrzeżenia związane z tym, że takie manualne pobudzanie skóry głowy skutkuje też pobudzeniem gruczołów łojowych, co jest niefajne, bo może doprowadzić do szybszego przetłuszczania się włosów. Niektórzy straszą nawet łojotokowym zapaleniem skóry głowy.

Moim zdaniem to trochę naciągana teoria, bo łojotok nie bierze się ze stymulacji skóry, jeśli gruczoły łojowe pracują za intensywnie, to przyczyna leży w hormonach, albo diecie. Proponuję w takiej sytuacji stosować zioła przeciwłojotokowe (pokrzywa, tatarak, chmiel), szampony ze składnikami przeciwłojotokowymi (Revita), a przede wszystkim przestać jeść cukier.

Ja jak wchłonę za dużo cukru, budzę się następnego dnia rano z masą tłuszczu (łoju) na twarzy i we włosach. Radzę raczej poeksperymentować z dietą niż rezygnować z masażu czy czesania.

A gruczoły łojowe ponoć stopuje chłodna woda (na sobie tego nie stwierdziłem), więc jeśli boisz się efektu tłustych włosów, masuj głowę regularnie podczas mycia, a mycie zakończ chłodnym prysznicem.

I to na razie wszystko, co mam do powiedzenia w temacie.

[edycja 09.02.2014 – właśnie znalazłem świetny wpis na temat czesania u blogerki o nicku MASTIFF – koniecznie przeczytajcie KLIK]

Masz może jakieś własne spostrzeżenia? Jeśli tak – daj znać, proszę :-), najlepiej w komentarzu.

 

* w slangu oznacza: modny, rewelacyjny, wypasiony etc.

** chodzi o grzebień do laseroterapii LLLT – Vivicomb