Naturalne maski na wzmocnienie włosów

Naturalne maski na wzmocnienie włosów
Rate this post

Ja wiem, że maseczki kojarzą się z czymś wybitnie mało męskim (podobnie odżywki, o których pisałem wczoraj). Z ogórkami i błotem na twarzy? Fe, kto to widział :-). Ale i tak dzisiaj postanowiłem podzielić się paroma pomysłami na maski, które pomagają zachować piękne włosy, ewentualnie powstrzymać ich wypadanie. Nikt przecież nie każe Wam chodzić w nich po ulicy. Wystarczy domowe zacisze, gdzie nikt nie będzie widział i złośliwie tego komentował.

Sprawa jest prosta: włosy trzeba dożywić i już. Musicie zdać sobie sprawę na początek, że kondycja włosów, ich żywotność w znacznej mierze zależy od bilansu tzn ilości minerałów i witamin w naszym organizmie. Oczywiście, mówimy tu o sytuacji, kiedy łysienie nie jest spowodowane trwałą chorobą albo genami. Wtedy niestety domowe sposoby go nie powstrzymają, ale i tak mogą być pomocne, bo skondycjonują włosy.

Zacznę od czegoś przyjemnego i chyba najbardziej znanej maseczki na włosy. W jej skład wchodzi jajko (dokładniej jajkorzecz biorąc żółtko) i piwo. Należy je zmieszać i potrzymać kilkanaście minut na włosach. Gdzie tu przyjemność zapytacie? Ano w tym, że nie trzeba tracić „całego” piwa, Wystarczy parę łyżek, no a reszty przecież się nie wyleje, prawda? Można też zmieszać żółtko z kieliszkiem spirytusu lub wódki. Nie polecam o tyle, że jeśli będziecie tę maskę stosować za często po prostu spali wasze włosy i nasili ich wypadanie. Jednorazowo – raz na jakiś czas – warto to zrobić, dłużej i regularnie – lepiej zostać przy piwie.

Możecie też przejrzeć szafki w mieszkaniu w poszukiwaniu ziół : skrzypu, pokrzywy i melisy. Z ziół można łatwo wykonać napary, które potem należy wykorzystać w charakterze płukanek.
Ich zadaniem jest regeneracja włosów i wydłużanie ich żywotności, a więc w prostej konsekwencji zmniejszenia zjawiska wypadania włosów. Zioła trzeba zaparzyć, zmieszać z wodą i przepłukać nimi włosy po umyciu. Bardzo proste.

Równie dobrze możecie użyć niektórych warzyw. Chyba najczęściej wykorzystywanym jest rzepa – uwaga – trzeba jej w sklepie poszukać, bo mogą być problemy, to niezbyt popularne warzywo, chociaż w hipermarketach pewnie można ją spotkać.
Rzepę wystarczy zetrzeć na tarce, odcisnąć sok i wetrzeć go w skórę głowy. Jedynym problemem jest zapach. Mówiac bardzo delikatnie, nie jest on przyjemny, mówiąc dosadniej – co wrażliwszych może ściąć z nóg i nasmrodzi w całym mieszkaniu. Ale przecież nie od dzisiaj wiadomo, że najlepsze wyniki osiąga się zwykle tymi preparatami , których smak pozostawia wiele do życzenia, o zapachu nie wspominając. Zresztą tu liczy się efekt, a ten w przypadku maseczki z rzepy jest raczej pewny. Rzepa zawiera mnóstwo siarki, a ta jest włosom niezbędna.

Takich domowych metod jest naprawdę mnóstwo. Istotą jest przełamanie się i zaufanie im. Całkiem zwyczajnie i po prostu.
No, ale jeśli łysiejecie androgenowo – nawet rzepa wam nie pomoże, może procyjanidyny jabłkowe tyle że szczerze mówiąc – nie bardzo wiem jak należałoby spreparować jabłka i ile ich użyć, by naturalna maseczka z nich zadziałała i faktycznie powstrzymała wypadanie.
Poszukam info na ten temat, a na razie radzę pozostać przy wcierkach lub szamponach z procyjanidynami (Revita) :-).

Reply