Naturalne blokery DHT – czy takie istnieją i czy warto je stosować

Naturalne blokery DHT – czy takie istnieją i czy warto je stosować
4.57 (91.43%) 7 votes

Kontynuując temat DHT, opowiem wam dziś o naturalnych blokerach tego androgenu. Farmaceutyki (finasteryd) pominę, bo pisałem już o nim <klik>. W poprzednim poście wyjaśniłem, mam nadzieję dość dobrze, że DHT, czyli dihydrotestosteron, androgen będący pochodną testosteronu odpowiadającą m.in. za męskie łysienie, jest nam potrzebny i bez niego nie dałoby się żyć.

Pisałem też o tym, że silne blokery DHT mają równie silne i niepożądane skutki uboczne, które bardzo źle wpływają na męskość. Naturalną konsekwencją takiego stwierdzenia jest teza, że DHT lepiej blokować nieco słabszymi, naturalnymi substancjami. A najlepiej – jeśli nie ma takiej potrzeby, a raczej potrzeba wynika jedynie z chęci powstrzymania łysienia androgenowego, nie blokować go w ogóle za to robić wszystko, by dobrze odżywić mieszki włosowe, które dzięki lepszemu odżywieniu nie poddadzą się wpływowi DHT.

O odżywianiu mieszków jeszcze napiszę, a tymczasem przyjrzyjmy się naturalnym blokerom DHT.

Saw Palmetto – najsłynniejszy naturalny bloker DHT

Saw palmetto (palma sabałowa) nie tylko jest blokerem najbardziej znanym, ale i chyba najlepiej poznanym, bo wielokrotnie i gruntownie ją przebadano. Uważa się, że jest efektywnym antyandrogenem wykazującym działanie podobne do Propecii i innych leków z finasterydem. Działanie to ma polegać na:

obniżeniu poziomu DHT w ludzkim ciele poprzez częściowe zablokowanie aktywności enzymu 5&reduktaza, który zamienia testosteron w DHT,

zablokowaniu receptorów androgenowych znajdujacych się w błonach komórkowych, przez co DHT nie może się z nimi połączyć.

Jak w przypadku większości naturalnych środków badania nie zawsze jednoznacznie potwierdzały antyandrogenne działanie saw palmetto, niemniej jednak należy ono do ziół chętnie polecanych i wykorzystywanych w tym właśnie celu: zarówno w zwalczaniu chorób prostaty, jak i łysienia androgenowego.

Saw palmetto ma skutki uboczne -może po nim boleć żołądek, ale nie działa tak jak finasteryd, tzn. stosując je, nie musisz obawiać się o swoją męskość.

Saw palmetto jest głównym składnikiem Procerinu, o którym pisałem w TYM poście.

Pokrzywa – bezpieczny naturalny bloker DHT

To ziółko, które na pewno znasz. Okazuje się, że wykazuje ona działanie podobne do saw palmetto i, co najważniejsze, jest ziołem powszechnie występującym i u nas, podczas gdy palma sabałowa występuje w Ameryce Płn.

Pokrzywa najprawdopodobniej działa podobnie, blokuje zarówno enzym 5Ar, jak i receptory androgenowe.

Działanie antyandrogenne pokrzywy potwierdzają zarówno badania prowadzone w kierunku zwalczania przerostu prostaty, jak i w kierunku powstrzymania łysienia androgenowego.

Dodatkową zaletą pokrzywy jest jej działanie oczyszczające i przeciwłojotokowe.

Pokrzywa jest jednym ze składników Profolanu, o którym pisałem w TYM poście.

Beta Sitosterol – mało znany naturalny bloker DHT

Beta sitosterol to sterol roślinny składający się z wielu fitosteroli. Sterole natomiast są substancjami steroidowymi – wykazują działanie podobne np. do hormonów steroidowych. Sterolem występującym w ludzkim organizmie jest cholesterol.

Fitosterole mają zdolność do aktywnego wpływania na fizjologię ludzkiego organizmu. Przypisuje się im m.in. działanie przeciwzapalne i przeciwcholesterolowe.

Beta sitosterol jest natomiast naturalnym blokerem DHT.

Co najważniejsze – nie ma żadnych skutków ubocznych.

Udało mi się stwierdzić tyle, że bywa dodawany do kosmetyków, ale jedynymi znanymi mi (pewnymi) źródłami beta sitosterolu są produkty roślinne. Szczególnie polecam czarnuszkę siewną (fajna, choć mało popularna przyprawa), pestki dyni i awokado.

Zielona herbata – może blokować DHT

Do zielonej herbaty nie mam jakoś przekonania, ale wyniki badań wskazują, że może odgrywać pewną rolę w regulowaniu aktywności DHT. Działanie antyandrogenne przypisuje się zawartemu w zielonej herbacie galusanowi epigallokatechiny, który jest zdrowym polifenolem, występującym w wielu roślinach, ale szczególnie duże stężenie osiąga w zielonej herbacie, bo może stanowić nawet 1/3 suchej masy tej herbaty.

Za antyandrogennym działaniem zielonej herbaty przemawiają wyniki co najmniej dwóch badań. W jednym z nich (Harvard Medical School) stwierdzono, że zielona herbata znacząco zmniejsza poziom DHT i testosteronu we krwi. W kolejnym badaniu skupiono się na wpływie zielonej herbaty na prostatę (2009 r.), w którym stwierdzono, że galusan spowalnia rozrost komórek prostaty poprzez blokowanie DHT.

Ekstrakty z zielonej herbaty dodawane są do wielu suplementów, szczególnie tych, które mają wspomagać odchudzanie, występują też samodzielnie. Znajdziesz je też w kosmetykach przeznaczonych do pielęgnacji różnego rodzaju włosów. No, ale zieloną herbatę można też po prostu pić lub stosować jako tonik / wcierkę do włosów.

Niektóre źródła podają, że działanie antyandrogenne ma też l-lizyna (aminokwas), soja (tej nie polecam) i sporo egzotycznych ziół m.in. muira puama, czy gotu kola, ale myślę, że spokojnie można skupić się na tych wymienionych powyżej, najpopularniejszych i naprawdę dobrze poznanych.