Leczenie łysienia laserem i światłem – przegląd metod i efektów wg Dermatology Online Journal cz. I

Rate this post

Naukowcy nie zawsze są zgodni i potrafią kłócić się, jak przekupki walcząc o swoje, ale poniższe opracowanie (nt. leczenia łysienia światłem) uznałem za obiektywne na tyle, że postanowiłem je wam przedstawić. To co piszę poniżej, jest moim opracowaniem dość obiektywnego artykułu – przeglądu zastosowań światłoterapii i laseroterapii w leczeniu różnych rodzajów łysienia. Jeśli chcesz sięgnąć do źródła, bardzo proszę, to tekst pod tytułem „Alopecia: A review of laser and light therapies”, autorzy: Sophia Rangwala AB, Rashid M Rashid MD PhD, publikacja w Dermatology Online Journal 18(2):3.

Przypadkowe odkrycie

Początkowo terapię laserową wykorzystywano do leczenia łagodnych zmian naczyniowych, teraz pojawia się na pierwszej linii walki ze zmianami pigmentacyjnymi, tatuażami (usuwanie), bliznami, zmarszczkami i niechcianymi włosami. Zdolność laserów do stymulowania wzrostu włosów zauważono przypadkowo już w roku 1967. Naukowiec nazwiskiem Mester użył niskoenergetycznego lasera (LLLT) do leczenia nowotworu u myszy z pozbawionym włosów tułowiem (mysz ogolono). Od tamtej pory liczne badania sugerowały, że użycie lasera może być skutecznym sposobem leczenia łysienia, ze szczególnym uwzględnieniem łysienia androgenowego i łysienia plackowatego, ale wciąż tak naprawdę brak niezależnych i dobrych jakościowo badań, które pozwalałyby jednoznacznie stwierdzić, że tak – laseroterapia pomaga dokładnie tak, jak wskazują na to dotychczas przeprowadzone badania i w pełni spełnia nadzieje, jakie się w niej pokłada.

Paradoksalny porost włosów po laserze, czyli trochę o laserowym usuwaniu włosów

Odkąd w 1996 roku FDA wydała swą aprobatę dla laserowych urządzeń do usuwania włosów (laserów tradycyjnych i IPL), urządzenia tego typu stały się jednym z najpopularniejszych narzędzi do powstrzymywania porostu i eliminacji niechcianych włosów. Laserowe usuwanie włosów zawdzięcza swą popularność relatywnie wysokiemu poziomowi bezpieczeństwa i skuteczności. Fotoepilacja posługuje się długościami fali w zakresie od 600 do 1100 nm i uważa się, że jej działanie polega na dostarczeniu energii do melaniny w mieszkach włosowych. Po absorpcji przez melaninę, w mieszkach, energia świetlna zmienia się w energię termalną i niszczy komórki progenitorowe (komórki będące jakby prekursorami włosów) w mieszku włosowym oszczędzając jednak okoliczne tkanki.

Mechanizm działania lasera wydaje się prosty, jednak w gruncie rzeczy jego oddziaływanie na tkanki jest bardziej kompleksowe i nie sprowadza się tylko i wyłącznie do fototermolizy, co potwierdza zjawisko hipertrychozy (nadmiernego owłosienia), rzadkiego, ale znaczącego efektu ubocznego laserowego usuwania włosów, który pojawia się z reguły w kilka miesięcy po zabiegu.

Zjawisko to opisano po raz pierwszy dopiero w 2002 roku, a zaobserwowano je przy fotoepilacji metodą IPL, chociaż tak naprawdę znano je już wcześniej i czasem raportowano jako paradoksalną hipertrychozę. Częstotliwość jej występowania określono na 0,6% do 10%, przy czym zjawisko dotyczy niemal wszystkich typów laserów zarówno diodowych, neodymowo-yagowych i aleksandrytowych.

Ten efekt uboczny pojawia się najczęściej na twarzy i szyi u osób z ciemniejszymi odcieniami skóry lub ciemnymi skręconymi (zmierzwionymi) włosami i współistniejącymi zaburzeniami hormonalnymi. Jak twierdzą autorzy opracowania, chociaż obszar głowy (twarz i szyja) wydają się najbardziej podatne na stymulację porostu włosów, to nie można na tej podstawie stwierdzić, że skalp jest równie podatny, bo nikt przecież nie poddaje się laserowemu usuwaniu włosów na głowie.

Cdn.

One Response

  1. fidel