5 suplementów, które zmienią wygląd twoich włosów

Rate this post

Wynalazłem ostatnio kilka publikacji, w których polecane są nieznane mi wcześniej suplementy mogące poprawiać zdrowie, kondycję i porost włosów. Właściwie część tych suplementów pewnie większość z czytelników kojarzy. Jeden prawie na pewno ze zdrowiem włosów, ale reszta jest co najmniej zaskakująca. O jakich suplementach mowa?

Biotyna, czyli witamina B7 lub H

Obecność na liście tego właśnie składnika raczej nikogo nie zdziwi. To jedna z witamin z grupy B. Odgrywa kluczową rolę w produkcji ATP – ważnego z punktu widzenia funkcjonowania organizmu i jego rozwoju. Biotynę wymieniono w raporcie Huffington Post jako witaminę kluczową dla gęstości, grubości, objętości i ogólnej kondycji włosów. Osoby, których włosy przerzedzają się łagodnie (ale raczej nie wskutek łysienia androgenowego i / lub poważnych zaburzeń hormonalnych) mogą z powodzeniem sięgnąć właśnie po biotynę i prawdopodobnie docenią jej działanie.
Jeśli nie lubisz suplementów, zacznij jeść więcej jaj, serów, orzechów. W ten sposób dostarczysz sobie biotyny. Jeśli wolisz suplementy kup kompleks witamin B np. TAKI.

MSM, czyli metylosulfonylometan

Osoby, które miały jakiekolwiek problemy ze stawami pewnie słyszały już o tym związku. Meytlosulfonylometan, w skrócie MSM, stosowany jest w leczeniu zapalenia stawów o różnym charakterze i generalnie różnych „stawowych” chorób i dolegliwości. Związek ten jest przede wszystkim źródłem dobrze przyswajalnej siarki. I jako taki – świetnie wpływa na włosy. Nie wiem, czy jest sens suplementować się MSM i na ile to pomoże osobom intensywnie łysiejącym, w każdym razie warto pamiętać, że aminokwasy siarkowe odgrywają kluczową rolę w tworzeniu włosów i warto dostarczać je sobie w pożywieniu (tu znowu z pomocą przychodzą jaja i mięso).

Gingko biloba, czyli ekstrakt z miłorzębu

Ten składnik też nie powinien dziwić. Czasem można go spodkać w suplementach na włosy, choć najczęściej pojawia się w różnych środkach na pamięć i koncentrację. To świetne źródło substancji, które ponoć poprawiają ukrwienie newralgicznych tkanek, a poza tym są doskonałymi przeciwutleniaczami. Jeśli chodzi o włosy – w jednym z badań stwierdzono, że przyjmowanie 3 x dziennie 80mg ekstraktu z miłorzębu może powstrzymać łysienie, choć osobiście nie sądzę, by miłorząb poradził sobie z łysieniem androgenowym.

Kapsaicyna

To jest bomba – kapsaicyna, piekący alkaloid zawarty w ostrych papryczkach, znana jest ze swoich właściwości przeciwbólowych, rozgrzewających i przeciwzapalnych, ale co ciekawe (uwaga!) może też stymulować porost włosów poprzez wpływ na produkcję IGF-1, insulinopodobnego czynnika wzrostu wpływającego m.in. na różnicowanie komórek i, co za tym idzie, również na porost włosów. Niestety nie próbowałem, ale niektórzy z nią eksperymentują. Radzę tylko uważać, bo kapsaicyna może podrażniać skórę.
Do eksperymentów chyba najlepiej kupić jakąś maść przeciwreumatyczną z kapsaicyną np. Capsigel (tak myślę), powinien być w miarę bezpieczny, bo jest na kapsaicynie, olejku terpentynowym, eukaliptusowym, kamforze i kwasie salicylowym.

Ketony malinowe

Znane jako naturalny spalacz tłuszczu, spotykane głównie w suplementach dla kulturystów i osób odchudzających się, powszechnie stosowane w przemyśle spożywczym i perfumeryjnym, działają podobnie do kapsaicyny. Też mają pobudzać produkcję IGF-1. W webMD znalazłem informację, że regularnie wcierane w głowę pobudzają wzrost włosów nawet u mężczyzn z łysieniem androgenowym.
W żadnych maściach ani kosmetykach ketonów nienamierzyłem. Można je kupić najczęściej w jakichś kapsułkach odchudzających – z dodatkami lub bez. Polecam sprawdzić <klik> tutaj.

Pytanie jak to stosować? W LaboratoriumUrody (forum) znalazłem taki oto przepis: 100mg ketonów zmieszać z 12ml spirytusu, można to potem zmieszać z jakąś substancją mazistą, żeby dało się to łatwo rozsmarować na głowie. Można bez substancji mazistej, ale mimo wszystko lepiej taką mieszankę spirytusową rozcieńczyć.

Powodzenia!